Hrabiego Alfreda Potockiego 51, 35-322 Rzeszów
+48 509 970 880
renata@zarzycka.eu

Działanie Noni

UWAGA! Dokonując rejestracji każdy produkt prezentowany w tym serwisie możesz kupić ze zniżką w cenie producenta.

Noni jako lecznicza roślina wszech czasów

Noni należy do rodziny Rubiaceae (marzanowate), liczącej ok. siedmiu tysięcy gatunków roślin, rosnących głównie na obszarach tropikalnych i subtropikalnych. Roślina ta występuje powszechnie w Azji Południowo-Wschodniej, m.in. w Indiach, Kambodży i południowych Chinach, gdzie Morinda citrifolia, zwana też indyjską morwą (Indian mulberry), rosła jako dziki owoc przez tysiące lat. Miejscowi mieszkańcy do dziś nazywają noni „boskim owocem”. Mówią, że ten, kto go zje, będzie żył sto lat. Noni znano już w starożytności, blisko sześć tysięcy lat temu. Wzmianki na ten temat znajdują się w pismach sanskryckich. Zakłada się, iż pierwotnie roślina ta rosła w południowo-wschodniej Azji, a na wyspy Polinezji zawędrowała wraz z migrującymi ludami. Noni szczególnie znane i rozpowszechnione jako owoc zdrowia było na Samoa, na wyspach polinezyjskich, m.in. Tahiti, Bora-Bora, Moorea, Hawaje oraz w Indochinach i Australii. Właściwości lecznicze tej rośliny znane są też w Ameryce Południowej, np. w Ekwadorze, gdzie miejscowa ludność z powodzeniem poleca noni na różne dolegliwości, w tym guzy i raka.

Od właścicieli sadów „noniowych” na Tahiti, ku naszemu zdziwieniu, dowiedzieliśmy się, iż dojrzałe owoce zbiera się tu nawet co dwa tygodnie, czyli blisko 24 razy w roku. W naturalnych warunkach na gałęzi drzewa owocowego noni znajdują się jednocześnie kwiaty, owoce niedojrzałe, w połowie dojrzałe, zielone i zupełnie dojrzałe ‒ żółte. Mimo wielu podróży po świecie, tak niezwykłego zjawiska botanicznego nie spotkaliśmy u żadnej innej rośliny owocującej. Zastanawiając się nad tym fenomenem, kilka lat temu natrafiłam na australijskie materiały naukowe opublikowane w magazynie „Nexus”. Tam znalazłam odpowiedź. Okazało się, że w celu poprawy i wzrostu plonów w rolnictwie ekologicznym, farmerom nie wystarczały nawozy zasilające gleby wyłącznie w chelatowane minerały – to było w wielu częściach kraju wciąż za mało i nie przynosiło oczekiwanego efektu zwiększenia plonów. Kluczem do rozwiązania problemu okazało się dodawanie do nawozów sproszkowanych skał wulkanicznych, bogatych w składniki poprawiające emisję światła podczerwieni, tzw. fotonów, czyli w uproszczeniu kwantów energii – kwantów światła. To właśnie wulkaniczna ziemia silnie emituje cenną dla roślinnych korzeni podczerwień. Dalekie promieniowanie podczerwone FIR (Far Infrared Research) emituje jony ujemne – przez to sprzyja rozwojowi życia na ziemi, będąc wysoce korzystnym dla zdrowia jej mieszkańców. Tym samym poprawia się wchłanialność składników mineralnych, pobieranych z gleby przez korzenie roślin. Analogicznie, w organizmie człowieka, aby poprawić wchłanialność składników pokarmowych, niezbędna jest odpowiednia mikroflora w jelicie, zwanym też „korzeniem życia”.

Ziemia wulkaniczna jest bogata w makro- i mikroelementy. Zmielona skała wulkaniczna wzbogacona jest m.in. w tlenki potasu, żelaza, wapnia, magnezu, glinu, cynku, fosforu, germanu, selenu, litu, boru i wiele innych mikroelementów oraz pierwiastków śladowych, w tym z grupy platynowców (złoto, rod, iryd, ruten, osm, pallad…). Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania żywych organizmów oraz poprawy i odbudowy ich zniekształconego DNA – tak u roślin, jak również ludzi i zwierząt.

Zrozumiały stał się zatem dla mnie fakt, dlaczego roślina noni na wyspach wulkanicznych – szczególnie na Polinezji – jest tak wyjątkowo silna, zdrowa i płodna. Tamtejsza gleba wulkaniczna, pod wpływem bogatego naświetlania słonecznego i ciepła szczególnie mocno emituje bodźce szybkiego wzrostu FIR (ang. far infrared – tłum. daleka podczerwień), sprzyjając rozwojowi silnej i zdrowej roślinności. Rosną tam m.in. najsoczystsze i najsłodsze ananasy, jakie jedliśmy kiedykolwiek (podróżowaliśmy po wielu krajach i kontynentach ‒ mamy porównanie), rośnie aloes i dorodna wanilia, wszędzie widać bujne kwiaty ketmii i tiare tahiti [jęz. tahitański: „kwiat Tahiti”, a inaczej gardenia tahitańska – Gardenia taitensis). Są tam najdorodniejsze owoce noni i wiele, wiele innych, co pozwala na łatwe utrzymanie zdrowia wśród ludzi. Ludzie są tam dobrze zbudowani i mają wyjątkowo piękne włosy – niespotykanie gęste, grube i silne. W dawnych czasach mieszkańcom tych wysp niczego nie brakowało do szczęścia i zdrowia – żyli radośnie i spokojnie. Stąd słowa „rajskie wyspy” są tu jak najbardziej uzasadnione.

Morinda citrifolia jest to wiecznie zielony krzew bądź drzewo, osiąga wysokość od trzech do siedmiu metrów, z dużymi (12-20 cm) ciemnozielonymi, połyskującymi liśćmi. To roślina bardzo pospolita na wyspach Polinezji Francuskiej. Dopóki noni ma dużo słońca, jest w zasadzie niezniszczalne. Często spotyka się je w pobliżu wulkanów. My spotkaliśmy wiele dziko rosnących drzewek noni w szczelinach skalnych, a także na plantacji ananasów na wyspie Moorea. W wulkanicznej glebie, noni znajduje składniki, których brak na wyjałowionej przez człowieka ziemi uprawnej w innych regionach świata. Drzewo noni jest niezwykle odporne na choroby, odznacza się dużą żywotnością i dożywa późnego wieku. Polinezyjczycy twierdzą, iż żyje dłużej niż człowiek, nawet do 200 lat.

Kwitnie na biało, a owalne, dojrzałe owoce o długości 4-12 cm mają bardzo nieprzyjemny smak, a po przekrojeniu również i zapach. Z uwagi na smak i zapach zbliżony lekką nutą do żółtego sera, owoc ten potocznie nazwano „owocem serowym”. Zrozumieliśmy to lepiej dopiero w momencie osobistego kontaktu z noni, doświadczając jego zapachu po otwarciu owocu, a później smaku świeżego soku.

Dopiero dojrzałe owoce noni zawierają największą ilość wytworzonych w bioflawonoidach witamin tzw. antyoksydantów. Oznacza to wysoki wskaźnik ORAC w 100 gramach świeżego tzn. uwodnionego produktu (niesproszkowanego). ORAC (skrót od ang. Oxygen Radical Absorbance Capacity) oznacza zdolność pochłaniania reaktywnych form tlenu, tzw. rodników tlenowych, przez przeciwutleniacze w pożywieniu. Jest to miara antyoksydacyjnych wartości substancji, jakimi się odżywiamy lub jakie wdychamy. Wartości ORAC dla większości owoców i warzyw zostały określone przez standardowe laboratoria, gromadzone w postaci danych USDA i publikowane w naukowych czasopismach. Według referencji pewnych stron internetowych, wskaźnik ORAC klasuje owoc noni w grupie znanych, leczniczych owoców świata, obok np. azjatyckiego owocu mangostan, żurawiny, jagody bzu czarnego, amazońskiej jagody acai i chińskiej wilczej jagody. Warto go również porównać z najsilniejszymi antyoksydantami roślinnymi zawierającymi chlorofil – z algami.

Warto zapamiętać, iż wartości ORAC są obecnie rutynowo wykorzystywane przez żywieniowców i firmy produkujące suplementy diety, stosowane w marketingu sprzedaży do promowania swoich produktów. Stąd też warto wiedzieć, że niektóre szeroko stosowane metody porównawcze mogą dawać błędne rezultaty, z uwagi na porównywanie niewymiernych wielkości.

Przykładowo jednostki ORAC dla uwodnionego produktu, np. 100 gram masy świeżego owocu, w stosunku do jednostki ORAC w konsumpcyjnej porcji żywności np. w jednej filiżance lub dla masy owocu wysuszonego – sproszkowanego, gdzie wynik będzie znacznie wyższy od pozostałych, z uwagi na odparowanie wody z produktu. Dlatego też, niektóre porównania sprzedawców mogą niesprawiedliwie zawyżać uzyskane wartości dla określonych składników pokarmowych i preparatów.

Należy pamiętać, że w naturze istnieje wiele innych związków biologicznie czynnych, które według wielu badań naukowych są w stanie odegrać znacznie ważniejszą rolę, w zapobieganiu lub łagodzeniu różnych chorób przewlekłych, takich jak rak, choroby naczyń wieńcowych, choroba Alzheimera i cukrzyca, niż sam fakt nasycenia owoców w antyoksydanty. To nie dzięki wysokiemu nasyceniu w antyoksydanty i wskaźnikowi ORAC zasłynął owoc noni – posiada on wyjątkowo korzystny dla zdrowia składnik – prokseroninię. Dzięki licznym badaniom, okazało się, że w noni są zawarte znacznie cenniejsze składniki, w niespotykanym w innych roślinach dużym nasyceniu. To m.in. prokseronina, damnacanthal, fitoncydy, składniki pobudzające wytwarzanie tlenku azotu i wiele innych. Synergizm działania wszystkich składników owocu noni dał mu niezwykłą moc korzystnego działania na ludzki organizm, znacznie lepszą i skuteczniejszą od innych znanych, leczniczych roślin na świecie. Legenda mówi, że dawni podróżnicy, wybierając się z Azji na wyspy pacyficzne, obowiązkowo musieli ze sobą zabrać owoce noni, w celu rozmnożenia tej cennej dla nich, odżywczo-leczniczej rośliny.

Owoce są łatwe do przerobu i lekko strawne. Polinezyjczycy spożywają owoc noni w postaci pieczonej, niekiedy solony do smaku, natomiast parzone we wrzątku, czyli blanszowane, liście noni, podaje się w postaci sałatki. Z wysuszonych liści produkuje się również herbatę, która swoim smakiem i zapachem raczej nie zachęcała nas do jej spożycia.

W tradycyjnej kuchni Polinezyjczycy wyciskają przez prasę sok dojrzałego owocu noni, oddzielając go od miąższu i pestek. W takiej postaci podają go chorym. Z uwagi na bardzo przykry zapach i smak mieszają wyciśnięty sok z innymi warzywami, np. z marchewką lub owocami i ziołami.

Z czterech kilogramów owoców noni można uzyskać zaledwie jeden litr soku o wyglądzie herbaty. Sok wyciskany z owocu noni w dawce profilaktycznej zaleca się podawać w ilości minimum 1/4 szklanki dziennie. Można ją podzielić na kilka porcji i podawać w różnych porach dnia. Leczniczo jednak dawkę tę zwiększa się kilkakrotnie.

Sok, który ma być przez dłuższy czas przechowywany w butelce, powinien zostać zakonserwowany poprzez powszechnie dostępną metodę – pasteryzację w szklanym pojemniku. Warto pamiętać, iż proces poddawania obróbce termicznej zubaża wartość pewnych ważnych składników. Niszczy enzym prokseronazy i zmniejsza wskaźnik wartości cennych przeciwutleniaczy o 20-30 procent w stosunku do wartości posiadanej w surowym stanie. Dlatego też znacznie korzystniejszą, nowoczesną metodą dla produkcji soku z noni, jest liofilizacja. Zachowuje ona wszystkie składniki surowego owocu jak w naturze.

Na Polinezji pozostałości po wyciśniętym soku są ekonomicznie zagospodarowywane. Miąższ i pestki służą do produkcji kosmetyków, szamponów i mydełek. Miąższ dojrzałego owocu zaleca się również nakładać na rany i oparzenia, np. słoneczne, o które łatwo w tej części świata. Pamiętaj o tym, kiedy będziesz w tych stronach – noni rośnie tu wszędzie i trzeba tylko sięgnąć po dojrzały, żółtawy owoc.

Wyciąg z pestek owocu noni ma silne działanie regenerujące i immunologiczne dla organizmu. Wykorzystywany jest jako składnik naturalnych antybiotyków, tzw. specjalnych „zastrzyków wzmacniających układ obronny. Stosuje się go jako olejek leczniczy na chorą skórę. Noni znakomicie działa zewnętrznie na oparzenie i ropne, zakażone rany.

Z uwagi na cenne odżywcze oraz lecznicze cechy, tylko nieliczne soki z owocu noni posiadają pełen skład owocu. Jest to miąższ, około 80-85% wody i widoczne w gęstym soku zmielone pestki noni, które zawierają substancje aktywne, w tym ww. kojące olejki lecznicze i amigdalinę (B17 – amigdalina występuje w naturze w pestkach ponad 200 jadalnych roślin). Gęsty sok, bogaty w miąższ i zmielone ziarenka pestek będzie działał silniej niż inne soki, wspomagając leczenie wielu chorób. Sok z pełnego owocu noni wraz z miąższem podaje się w dawce profilaktycznej tylko w ilości 30 ml (na ok. 50-70 kg masy ciała człowieka), a jak mówią Polinezyjczycy – w dawce leczniczej, to kilka razy więcej.

Noni od zawsze aplikowano na Polinezji dla poprawy zdrowia. Okazało się, że to najcenniejszy roślinny środek leczniczy. Polinezyjskie legendy pełne są historii o bohaterach, którzy dzięki tej roślinie przetrwali okres głodu. Suszone owoce stymulują aktywność mięśniową, a korzenie działają uspokajająco i znieczulająco. Różne części noni, korzenie, kora, liście, owoc, kwiaty itp., są wymieniane w ok. czterdziestu specyfikach roślinnych. Korzenie są wykorzystywane także do produkcji żółtego barwnika.

Z racji swej niezwykłej urody noni stanowi ozdobę polinezyjskich ogrodów. Pięknie kwitnie i rodzi dorodne owoce przez cały rok.